Środki samoobrony do prywatnego użytku

Natknąłem się przypadkiem na ciekawą dyskusję wśród biegaczy o środkach samoobrony, które warto mieć podczas biegania. No i pojawiło się sporo opinii niekoniecznie uwzględniających właściwości poszczególnych środków. Zasadniczo dominował pogląd, że posiadanie środków samoobrony podczas biegania jest niepotrzebne. Przy tej okazji myślę, że warto omówić nieco szerzej zastosowanie i przydatność poszczególnych środków w użytku prywatnym.





Rodzaje środków samoobrony

Czym możemy się bronić? Bardzo często zadawane pytanie w kontekście prawnym. I jednoznaczna odpowiedź jest równie prosta i równie precyzyjna, jak owo pytanie. Otóż każdym środkiem adekwatnym do zagrożenia.  A co to znaczy? A to zależy od tego, jak sprecyzujemy omawiane zagadnienie.  Przepis art. 25 Kodeksu karnego brzmi:
Art.25.
§1. Nie popełnia przestępstwa, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.
§2. W razie przekroczenia granic obrony koniecznej, w szczególności gdy sprawca zastosował sposób obrony niewspółmierny do niebezpieczeństwa zamachu, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.
§2a. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej, odpierając zamach polegający na wdarciu się do mieszkania, lokalu, domu albo na przylegający do nich ogrodzony teren lub odpierając zamach poprzedzony wdarciem się do tych miejsc, chyba że przekroczenie granic obrony koniecznej było rażące.
§3. Nie podlega karze, kto przekracza granice obrony koniecznej pod wpływem strachu lub wzburzenia usprawiedliwionych okolicznościami zamachu.

Mówiąc bardzo ogólnie, jeśli nastąpił bezpośredni bezprawny zamach, możemy go odeprzeć każdym środkiem, który będzie adekwatny do poziomu zagrożenia. Jeśli więc biegnę i ktoś mi złośliwie podstawi nogę, żebym się przewrócił dla jego zabawy, a ja wyciągnę broń palną i wpakuję w niego cały magazynek, to nie będzie to środek adekwatny do zagrożenia i prawdopodobnie nie będzie to też odparcie zamachu. Tzn jeśli ktoś podstawił mi nogę, ja się przewróciłem, a on się śmieje i już mnie nie atakuje, to zamachu nie odpieram. Ale to jest bardziej obszerny temat nie na ten wpis. W każdym razie użyć możemy każdego dostępnego środka o ile będzie on adekwatny do zagrożenia. Kij, kamień, nóż, pistolet, armata, czy też granat. Tego wszystkiego w uzasadnionych przypadkach użyć bez konsekwencji prawnych. Ale… co innego użyć, a co innego posiadać. Nie wszystkie środki posiadać wolno, a niektóre wymagają pozwolenia. Z pewnością nikt nam nigdy nie zabroni posiadać umiejętności samoobrony wykorzystując do tego swoje ciało i to zawsze będę wszystkim polecał. Nie dlatego, że zarabiam na prowadzeniu takich zajęć, tylko dlatego, że jest to w każdym przypadku przydatna umiejętność, którą zawsze będziemy mieć przy sobie. Ale nie zawsze wystarczająco skuteczna. Z tych też względów pozwolę sobie przybliżyć temat najpopularniejszych środków samoobrony, które do tego właśnie służą. Takie środki to:

– pałka obronna

– paralizator

– gaz obezwładniający




Pałka obronna

Istnieją różne pałki obronne i każdy rodzaj ma swoją charakterystykę. Przede wszystkim zaznaczam, że pałki posiadające zakończenie z ciężkiego i twardego materiału lub zawierające wkładki z takiego materiału są bronią białą w rozumieniu ustawy o broni i amunicji. Pałki wykonane z drewna imitujące kij baseballowy również. Na posiadanie takich przedmiotów wymagane jest pozwolenie.

Co do zasady pałka jest skutecznym środkiem obrony jeśli dobrze umiemy się nią posługiwać. Może służyć do tzw. „pałowania”, którego objaśniać chyba nie muszę, ale także do zakładania dźwigni, wzmacniania chwytów, omiotań, a także do blokowania uderzeń twardymi i ciężkimi przedmiotami. Oczywiście efektywność obrony pałką zależna jest od jej rodzaju, jakości, a przede wszystkim umiejętności użytkownika. Zasadniczo do użytku prywatnego jej nie polecam. Przede wszystkim jest niewygodna w przenoszeniu. O ile pałka teleskopowa jeszcze jest w miarę ergonomiczna, to jednak biorąc pod uwagę przeciętną częstotliwość zagrożeń, w których mogłaby być użyta nie uważam za właściwe noszenie pałki do prywatnego użytku.

Pałka obronna jest środkiem półkontaktowym. To oznacza, że nie razi na odległość, ale przedłuża zasięg rażenia o swoją długość. To ma znaczenie w przypadku, kiedy mamy do czynienia z napastnikiem, który ma coś w rękach i nie możemy zbyt blisko podejść, a jednocześnie nie możemy uciec na bezpieczną odległość. Uderzenia pałką, bloki posiadając pewne umiejętności można stosować wobec 2 – 3 napastników, natomiast dźwignie tylko wobec 1. Pamiętać trzeba także, że kiedy trzymamy pałkę, mamy zajętą rękę. Nie da się jej tak po prostu na chwilę odłożyć. To w bezpośredniej konfrontacji jest uciążliwe.

Ogólnie pałki obronnej do prywatnego użytku nie polecam, ale jak mimo wszystko ktoś lubi takie rzeczy, to może być fajnym i skutecznym narzędziem.




Paralizator

Zgodnie z ustawą o broni i amunicji paralizator jest bronią i nazywa się fachowo „przedmiot przeznaczony do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej”. Pozwolenie na broń wymagane jest jeśli średnia wartość prądu w obwodzie wynosi powyżej 10 mA. Paralizator jako środek obrony ma pewne plusy i minusy. Przeznaczony jest do obezwładnienia 1 napastnika nawet dużego i silnego, ale tylko 1. Paralizator co do zasady jest środkiem kontaktowym (pomijam urządzenia, które wystrzeliwują elektrody, bo one z zasady są przeznaczone dla służb mundurowych). To znaczy, że używa się go w bezpośrednim kontakcie. Np kiedy ktoś nas chwyci.

Skuteczne rażenie paralizatorem trwa ok. 3 sekund. W związku z tym kiedy atakuje mnie więcej niż 1 napastnik, rażenie jednego po drugim raczej się nie uda. Jest to środek przydatny i skuteczny do obrony w pomieszczeniach, pojazdach itp i szczególnie polecany przeciwko jednemu napastnikowi mającemu przewagę fizyczną. Tzn skuteczne rażenie paralizatorem położy na ziemię nawet największego dzikusa i obezwładni go na jakiś czas pozwalający na ucieczkę. Ale to dotyczy paralizatora, na który wymagane jest pozwolenie. Paralizator o wartości prądu poniżej 10 mA ma tak małą moc, że może co najwyżej przestraszyć napastnika i wywołać chwilowy ból. Ale go nie obezwładni.




Gaz obezwładniający

Ręczny miotacz gazu obezwładniającego jest bronią w myśl ustawy o broni i amunicji, ale na jego posiadanie w Polsce nie jest wymagane pozwolenie. Jak jest w innych krajach europejskich, można przeczytać w tym artykule. W każdym razie w Polsce nie jest wymagane pozwolenie na broń aby posiadać gaz obezwładniający.

Ten środek szczególnie polecam jeśli chodzi o prywatny użytek. Przede wszystkim jest on ergonomiczny i nie ma przeszkód, aby zawsze go mieć przy sobie i z łatwością dobyć. Ponadto można nim bez problemu razić więcej niż jednego napastnika na odległość nawet do 4 m. Jest to też dobry środek do obrony przed zwierzęciem, co w przypadku wspomnianych wcześniej biegaczy jest szczególnie ważne. Co prawda może nie obezwładni niedźwiedzia, ale na agresywnego psa powinien zadziałać skutecznie. Wyprzedzając komentarze obrońców praw zwierząt zaznaczam, że nie piszę o znęcaniu się nad zwierzętami, tylko o uchyleniu niebezpieczeństwa, które swoim zachowaniem stwarza to zwierzę. Bo niestety, ale przed agresywnym psem jeszcze nikt na własnych nogach nie uciekł. Chyba że schował się za przeszkodą (np w pomieszczeniu), ale to nie zawsze jest możliwe.

Wróćmy jednak do zastosowania gazu obezwładniającego. A więc jest to środek bardzo dobry do użycia na zewnątrz, na odległość i przeciwko więcej niż jednemu napastnikowi. Niestety jednak nie obezwładnia od razu. Z reguły trwa to kilka sekund od momentu skutecznego rażenia. Zależy to oczywiście od rodzaju gazu, jego parametrów, miejsca rażenia, warunków atmosferycznych i odporności osoby rażonej.

 

Jaki gaz wybrać?

Odwieczne pytanie, na które odpowiedzi będzie tyle, ile osób zapytamy. Ja pozwolę sobie wyrazić swoje zdanie. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na parametry. Nie będę się rozpisywał, o co w czym dokładnie chodzi, ale 2 czynniki są szczególnie istotne aby gaz był skuteczny. Pierwszy to stężenie składnika OC. Minimalne stężenie tego składnika aby mówić o skutecznym środku obezwładniającym to 10%. Oczywiście im większe stężenie, tym bardziej będzie on skuteczny. Drugi czynnik, to ilość jednostek SHU. Minimum dla skutecznego gazu to 2 000 000. I również im więcej jednostek, tym większa skuteczność. Ponadto polecam wybrać gaz produkowany w Europie lub  posiadający certyfikat CE. Nie z przyczyn politycznych i nie uważam, że popularne środki amerykańskiej produkcji czymkolwiek ustępowały produktom europejskim. Chodzi raczej o to, że gazy produkowane w tak egzotycznych miejscach, jak np Chiny teoretycznie mogą mieć skład nieodpowiedni do norm europejskich i w razie ewentualnego nieszczęśliwego zakończenia możemy dostać zarzut posiadania niedozwolonej substancji niebezpiecznej dla życia i zdrowia. To jest oczywiście daleko idący wniosek, ale po to jest certyfikat CE, aby był potwierdzeniem dopuszczalności do handlu i użytkowania produktu w Europie i tego należy się trzymać. A mowa tu o sprawie tak ważnej i niebezpiecznej, że ja bym zachował wszelkie środki ostrożności.

Spray czy żel? To zależy. Spray rozpyla chmurkę albo rozszerzający się strumień i w zasadzie można bez szczególnego celowania razić szybko kilka osób lub zwierząt w ruchu. Ale … tylko na zewnątrz i tylko kiedy nie ma wiatru. W pomieszczeniach, w pojazdach w ogóle nie powinno się używać gazu, ale jeśli już musimy, to żel jest bezpieczniejszy dla użytkownika i osób postronnych. Oczywiście po użyciu gazu w pomieszczeniu należy je opuścić i wywietrzyć. Z kolei żel jest bardziej precyzyjny, bardziej odporny na wiatr, ma większy zasięg, ale wymaga celowania, co w ruchu może być trudne. W przypadku sprayu kierujemy chmurkę lub strumień w kierunku twarzy napastnika. W przypadku żelu celujemy w twarz lub w klatkę piersiową. W każdym jednak przypadku jeśli jest jakikolwiek wiatr, atakujemy w miarę możliwości od strony nawietrznej. Atak gazem pod wiatr to gol do własnej bramki.

Jeszcze innym aspektem jest cena. A ta może się mocno różnić. Od 15 do nawet 200 zł. Większość fachowców opowiada się za opcją, żeby „na bezpieczeństwie nie oszczędzać”. Ja mam na to nieco inny pogląd. Oczywiście mowa tu o środku do użycia prywatnego. Oczywiście im lepszy środek, tym zazwyczaj więcej kosztuje. Ale w takim przypadku często się słono płaci za markę. Zazwyczaj niepotrzebnie. Jeśli ktoś lubi drogie markowe gadżety i stać go na to, to ok. Jak najbardziej. Ale muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Każdy producent zaleca użycie gazu tylko raz. Po pierwszym użyciu i obniżeniu ciśnienia w pojemniku (podobno – nie sprawdziłem tego) za jakiś czas traci on swoje właściwości. Nie jestem pewien, czy chciałbym wydać 200 zł na coś, co użyję tylko raz. Ponadto w realnej sytuacji zagrożenia chyba przez chwilę bym się zastanowił, czy to zagrożenie jest aż tak duże i czy to już jest właściwy moment, aby pozbyć się 200 zł, czy może obędzie się bez użycia gazu. A ta chwila zastanowienia może mnie kosztować zdrowie. Z drugiej strony nie używa się tego aż tak często, żeby zainwestowanie w środek nieco bardziej skuteczny miało kogoś doprowadzić do ruiny finansowej. Należy więc rozważyć, co jest dla danej osoby w danej sytuacji ważniejsze i dokonać wyboru zgodnie z własnymi preferencjami. W każdym razie ze swojej strony podpowiadam, że do prywatnego użytku nawet gaz za 15 zł jeśli ma odpowiednie parametry i certyfikat CE, spełni swoje zadanie w sposób wystarczający.




Obowiązek udzielenia pomocy

Jakkolwiek zabrzmi to śmiesznie, to z zawodowego obowiązku muszę zwrócić uwagę na bardzo ważny prawny aspekt związany z samoobroną. Otóż niezależnie od tego, jakim łotrem jest napastnik i jakiej niegodziwości się dopuścił, to po skutecznym odparciu zamachu może się okazać, że on sam znajduje się w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia i wtedy mamy obowiązek udzielić mu pierwszej pomocy. Ale jest jeden warunek. Osoba udzielająca pomocy sama musi być już bezpieczna. Tzn jak napastnik jest nieprzytomny i mocno krwawi, bo np uderzył głową w beton, albo na miejsce dobiegło kilka osób, to on już nam nie zagraża. Trzeba udzielić pomocy pod rygorem odpowiedzialności karnej. Jeśli natomiast w naszym odczuciu nadal zachodzi ryzyko powtórnego ataku ze strony napastnika, to pomoc można ograniczyć do wezwania na miejsce policji z bezpiecznej odległości. Nie polecam natomiast pozostawiać nieprzytomnego napastnika samego bez żadnej pomocy na zasadzie – jak to się mówi – „niech zdycha”. Za to akurat na pewno odpowiemy jeśli dojdzie do tragicznego zakończenia. Nie za zabójstwo, skoro była to obrona konieczna, ale za nieudzielenie pomocy po ustaniu zagrożenia.

 

Przekroczenie granic obrony koniecznej

Niezależnie od tego, jakiego środka obrony użyjemy aby odeprzeć zamach, należy odstąpić od jego użycia od razu, kiedy zagrożenie ustaje. W przeciwnym razie jeśli chcemy dodatkowo wymierzyć „sprawiedliwość”, to już nie będzie obrona konieczna, tylko (w uproszczeniu – nie chodzi o dokładną kwalifikację prawną, bo to zależy od kilku czynników) pobicie. A jeśli do tego użyjemy któregoś z wyżej omawianych środków samoobrony, albo posiadamy zaawansowane umiejętności sztuk lub sportów walki, to będzie to pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia. I nawet jeśli w myśl wyżej przywołanego art. 25. §2. kk sąd odstąpi od wymierzenia kary, to jednak skaże nas za przestępstwo, co np w moim zawodzie instruktora sportu oznacza koniec kariery. Ale takich zawodów jest znacznie więcej. Dlatego niezależnie od poglądu na to, jak należałoby postępować z takim napastnikiem, polecam panować nad emocjami.

 

Zakaz noszenia broni

Przy każdym z omawianych środków samoobrony pisałem, czy i w jakim zakresie jest to broń. Nie bez powodu. Od czasu do czasu w całym kraju lub w określonym województwie przy jakichś okazjach (np wizyt oficjalnych przedstawicieli innych państw) ogłaszany jest zakaz noszenia broni. I dotyczy to każdej broni niezależnie od tego, czy jest na nią wymagane pozwolenie, czy też nie. Ponadto posiadanie każdego rodzaju broni zawsze jest zabronione na imprezach masowych. O tym warto pamiętać.




Dodaj komentarz